sobota, 13 lipca 2013

HOW TO : Bronzer



KROK 1 

Musimy dobrać odpowiedni bronzer do naszego koloru skóry. Wiadomo, że jego zadaniem jest sprawienie, że skóra wyglądała będzie na lekko muśniętą słońcem dlatego kosmetyk powinien być tylko o kilka tonów ciemniejszy od naszej cery. Efekt ma być naturalny! 
  • jeżeli masz raczej jasną karnację i po zetknięciu ze słońcem twoja skóra łatwo się czerwieni + jesteś blondynką: zdecyduj się na bronzer z delikatnym różowym pigmentem (1)
  • jeżeli masz raczej jasną karnację ale opalasz się na lekko biszkoptowy, miodowy kolor + jesteś blondynką : zdecyduj się bronzer z miodowym pigmentem (2) 
1.

2.

  • jeżeli masz tzw. średni typ karnacji czyli twoja skóra szybko chwyta słońce i łatwo brązowieje + jesteś brunetką, zdecyduj się na bronzer ze złotą poświatą

  • jeżeli masz typowo ciemną karnację i cieszysz się pięknym brązowym kolorem skóry przez cały rok, zdecyduj się na bronzer z bursztynowym, ciemnym pigmentem


KROK 2

Wybierz szeroki, puszysty pędzel z zaokrągloną końcówką. Wszystko to by uniknąć fatalnie wyglądających plam na twarzy. Najlepiej wybierać pędzle z naturalnym włosiem.

Uwielbiam pędzle z Ecotools. Są dość tanie, a malowanie się nimi to czysta przyjemność - niesamowicie miękkie i super w dotyku włosie. Trwałe. 
Jak widać na niżej załączonym obrazku kształtów pędzli jest wiele, jednak ja jestem zwolenniczką wspomnianej zaokrąglonej końcówki (nr 2 i 3 ), bo dzięki niej łatwiej i naturalne, jedwabne wykończenie. Co kto lubi.
zdjęcie: luuux.com

KROK 3

Nie nakładaj bronzera bezpośrednio na podkład! Najlepiej użyć sypkiego pudru przed, np. transparentnego. Znowu : unikamy plam... i jednym słowem błota na twarzy. Jeżeli masz suchą skórę i martwisz się, że sypkie pudry dodatkowo ją wysuszą - prawidłowo. Zastosuj delikatny krem pod puder lub zdecyduj się na bronzer np. w kremie.

KROK 4

Obracaj pędzel, nakładając na niego bronzer i uważaj by nie przesadzić z jego ilością: w tym celu uderz nasadą pędzla w nadgarstek by nadmiar pudru opadł. 

KROK 5

Bronzer nakładaj tam, gdzie naturalnie "uderzyłoby" słońce. 

-skronie, szczyt czoła
-wzdłuż kości policzkowych
-płatki nosa





Czas na porcję zdjęć:






Ogromne Sephorowe królestwo na 5 alei. 


Ze stanowiska Urban Decay krzyczy do mnie paletka NAKED! 


Tymczasem się żegnam. To będzie piękny dzień.
Z.

środa, 10 lipca 2013

Haul zakupowy - czerwiec 2013

No czeeeeść! W końcu jestem wolna. Wracam do Was jako licencjatka ( co to właściwie za tytuł?!... ). Dzisiaj mam dla was haul zakupowy z czerwca, w przerwach od nauki musiałam się jakość odmóżdżać i padło na zakupy jak na kobietę przystało. Na szczęście nie trafiłam na żadne buble, więc dzisiaj dzielę się z Wami samymi trafionymi produktami.



Bronzer marki H&M
Przyznaję, nigdy nie próbowałam kosmetyków tej sieciówki pomimo, że tam pracowałam. Zawsze wydawały mi się jakości nie wartej próbowania, ale pozytywne opinie bloggerek sprawiły, że poleciałam po niego do sklepu. Na moje szczęście trafiłam na wyprzedaż i udało mi się kupić go za jedyne 10zł, jeżeli okazałby się tragedią zawsze to lżej na sercu :) ( przeceniony z 19,99?). 
Używam go cały miesiąc, dzień w dzień i nie mam mu nic do zarzucenia. Fajna jakość za śmieszną cenę. Nie tworzy plam, dobrze się rozprowadza i ciężko z nim przesadzić. 
Przyszło lato, więc dobrze jest bronzer mieć, w następnym wpisie pokażę Wam jak go używać.
Moja ocena: 5/5


Korektor pod oczy marki Eveline
Pewnie znacie to z autopsji, że w okresie sesji ciężko dobrze się wyspać. Wstajecie rano, patrzycie w lustro i widzicie zombiaka :) Cienie pod oczami to normalka, przynajmniej u mnie. I w tejże sytuacji sprawdza się korektor. Zainwestowałam w niego całe 12 złotych, więc nie ma tragedii. Znów pozytywne zaskoczenie.
Korektor Eveline bardzo dobrze kryje, łatwo się rozprowadza i o dziwo jest bardzo trwały. Dostępny jest w 3 kolorach, ja mam odcień Medium ( pamiętajcie, że korektor pod oczy musi być odrobinę jaśniejszy niż wasza cera i podkład, którego używacie ). Jedyny minus, który mogę przyznać jest za wysuszanie delikatnej okolicy oczu, więc jeżeli decydujecie się na korektor, pamiętajcie o jakimś kremie.
Moja ocena: 4/5


Olejek Khadi stymulujący wzrost włosów
W spadku po współlokatorce otrzymałam olejek Khadi, którego od dłuższego czasu chciałam spróbować. Jeżeli dokładnie czytacie mojego bloga to wiecie, że uparcie staram się zwiększyć objętość moich cienkich włosów. O Khadi piszą już prawie wszyscy i prawidłowo! Mamy tu do czynienia z mieszanką oleju sezamowego, kokosowego i rycynowego. Wszystko to składa się na substancję o raczej nieprzyjaznym dla naszego nosa zapachu, ale spokojnie, można się przyzwyczaić. Po kilku zastosowaniach już się o tym nie pamięta. Nakłada się go jak wszystkie oleje, na skórę głowy, ja Khadi nakładam na całą noc. Jeżeli potrzebujecie pomocy, polecam wrócić do posta o oleju z korzenia łopianu. 
A jakie są moje odczucia? Nie wiem czy to efekt placebo, ale mam wrażenie, że zaraz po umyciu, włosy zyskują porządną objętość i pięknie się błyszczą. Doczekałam już widocznych baby-hair, ale wszystko to wymaga cierpliwości i systematyczności, pamiętajcie to, stosując produkty do naturalnego pochodzenia. Minusem jest niestety wysoka cena, około 60 złotych za 210ml. Na szczeście Khadi jest dość wydajny.
Moja ocena: 4/5   

BB cream marki Loreal
Za oknem +30 stopni, a wypada jakoś wyglądać. Niestety, podkłady należy odstawić na półkę, są za ciężkie i w tak ekstremalnych temperaturach dosłownie spływają z twarzy :) Słaby widok. Dlatego też postawiłam na BB cream Loreal'a, drugi w życiu, pierwszy (NIVEA) był totalną porażką ( wyglądałam w nim jak posmarowana pastą do butów...) . 
 Jak widać krem na początku jest biały, ale nie przerażajcie się tym, bo....


gdy rozprowadzamy go na twarzy, ten dopasowuje się do koloru naszej skóry. Ku mojemu zaskoczeniu, odcień kremu super stapia się ze skórą. Oczywiście jak w przypadku wszystkich kremów BB, nie oczekujmy wysokiego krycia. Tu mamy do czynienia z kryciem delikatnym, cera wygląda na gładką i bardzo naturalną. Niestety, po kilku godzinach zaczynam się świecić, ale nie wiem czy to wina mojej mieszanej cery, upału na zewnątrz czy zwyczajnie ten typ tak ma, dlatego odejmuję jeden punkt. Wiem, że ten produkt Loreal'a jeszcze bardzo ciężko dostać w Polsce ( cena w USA , ok. 11$, więc pewnie będzie dość drogi, około 40zł ), ale myślę, że to kwestia czasu. Póki co polecam zajrzeć na allegro, ebay... Dostępny w 4 kolorach, ja mam Medium. 
Moja ocena: 4/5


Lakier do paznokci marki Jessie's Girl kolor Carolina Beach
Długo szukałam fajnego neonowego lakieru do paznokci, czegoś innego. Na ten trafiłam przypadkiem, przechadzając się po amerykańskim RiteAid (ale do tego za chwilę wrócę ). W połączeniu z opaloną skórą, kolor prezentuje się suuuuper!!! Lakier ma ładne matowe wykończenie, bardzo szybko schnie, co może być zaletą i wadą, ale żeby nie było widać żadnych smug trzeba pomalować paznokcie 3 razy. Jednak odcień jest tak piękny, że wszystkie te winy wybaczam. Do tego cena: 2,99$ - taniocha. 
Moja ocena: 3,5/5

Tak, tak, nadaję ze Stanów. Z prawdziwego raju zakupowego. Przyznaję, że przekraczając próg dostaję oczopląsu. Zresztą, same zobaczcie. 















ale nie wszędzie jest tak pięknie, pachnąco i kolorowo...


Wracając do Polski, przy okazji dnia ojca ( lubię robić nietypowe prezenty ) dzięki Joanna Muchlińsky Photography odbyła się sesja, o której już bardzo długo marzyłam. Balony, cukierkowa sukienka i czyste niebo nad głową.






Retuszem jednego ze zdjęć zajął się Drake, którego Fanpage na facebooku gorąco polecam, jest prawdziwym mistrzem w swoim fachu :) Zresztą:


Dzięki niemu z warszawskiego Wilanowa przeniosłam się do magicznego Paryża :) Drake spełnia marzenia :D

Tymczasem, zasypałam Was ogromną ilością zdjęć. Wracam pojutrze.
Buziaki zza oceanu.