środa, 13 lutego 2013

Recenzja: tusze do rzęs




Dzisiaj pod lupę biorę maskary do rzęs, totalne niewypały i te, do których chętnie wracam. Każda z nas chce żeby tusz spełniał wszystkie obietnice, o których mowa na etykiecie czy w reklamie tv, w której wdzięcznie cieszy się do nas Penelope Cruz. Niestety, czasami rzeczywistość jest inna i okazuje się, że chcąc kupić istne cacko, wyrzuciłyśmy pieniądze w błoto. Poniżej przedstawiam Wam maskary, których używałam, może akurat traficie na tę, której zakup rozważałyście ;)

Zaczynam "z grubej rury", maskarą, która jest tragiczna! L'oreal Volume Shocking.Słowo "shocking" w nazwie nabrało dla mnie nowego znaczenia podczas jej używania... 
Co nam obiecują? 12x pogrubienie rzęs. 
Jak to naprawdę wygląda? Tusz jest dwuczęściowy, z jednej strony biała baza, z drugiej maskara. Nałożenie bazy przez tuszem prowadzi do tego, że musimy jej biały kolor zakryć czarnym. W ten sposób skazujemy się na efekt "owadzich nóżek' czyli rzęs rodem z kabaretu. ( do oberzenia tutaj )Szczoteczka? Tu mamy do czynienia z grzebykiem, który jest przyczyną całej tej tragedii. Nie rozdziela, a wręcz przeciwnie, skleja na potęgę! Co więcej, już po kilku godzinach osypuje się, tworząc brzydkie cienie pod oczami.
 Cena: ok. 55zł
 Ocena końcowa: 1/5    Temu tuszowi mówię zdecydowanie NIE!

Maybelline Lash Stiletto w mojej kosmetyczce również raczej już nie zagości. 
Co nam obiecują: mocny efekt wydłużenia, odżywienie i wzmocnienie rzęs
Jak to naprawdę wygląda? Gumowa szczoteczka, która jest zaletą tej maskary, ładnie rozdziela rzęsy. Niestety, efekt wydłużenia jest bardzo znikomy, do osiągnięcia za pomocą najtańszego odpowiednika z bazarku. Nie zauważyłam również żeby moje rzęsy były jakoś specjalnie odżywione, nic się nie zmieniło. Dodatkowo, jak poprzednik również się osypuje :( 
Cena: ok. 28zł
Ocena: 1,5/5   Producent obiecuje złote góry....


Założę się, że każda młoda dziewczyna próbowała kiedyś tuszu z firmy Miss Sporty. Przed wami Fabulous Lash wersja wodoodporna.
Co nam obiecują: wszystko co możliwe: podkręcenie, pogrubienie, wydłużenie
Jak to naprawdę wygląda? Jedyny pozytyw tej maskary, to najzwyklejsza szczoteczka w starym stylu, do której mam jakiś sentyment oraz to, że rzeczywiście tusz jest wodoodporny. Reszta to zdecydowana pomyłka... Efekt zbliżony do wysmarowania rzęs czarną farbą plakatową, która z ładnej kępki rzęs utworzy brzydkie czarne zbitki. Osypuje się. O podkręceniu, pogrubieniu itd. nie ma mowy.
Cena:  8zł    ( tu sprawdza się przekonanie, że jaka cena taka jakość )
Ocena: 1,5/5   Dobry na plażę... jak nie chcecie żeby tusz spływał Wam czarnymi strugami po policzkach.



  Wibrująca maskara od Maybelline - Pulse Perfection
Co nam obiecują: wibrująca, gumowa szczoteczka ma na celu jeszcze dokładniejsze rozdzielanie rzęs. Poza tym, maskara ma pogrubiać i wydłużać nawet najkrótsze włoski.
Jak to naprawdę wygląda? Faktycznie, szczoteczka pięknie rozdziela, ale czy to zasługa wibracji? Nie sądzę. Włączona czy nie, zawsze działa tak samo. Byłam również zadowolona ze stopnia wydłużenia, pogrubienia nie odnotowano :) Plusem jest, że tusz się prawie nie osypuje, chyba , że macie nawyk tarcia oczu. 
Cena: ok. 40zł
Ocena: 3,5/5   Fajny, ale z tą wibrującą szczoteczką trochę przesadzili. 

Kolejna nowość od firmy L'oreal - Telescopic Explosion.
Co nam obiecują? wydłużenie i pogrubienie, efekt widowiskowego spojrzenia [?]
Jak to naprawdę wygląda? Ktoś musiał się długo głowić, żeby wpaść na pomysł takiej szczoteczki, okrągła, giętka, z gumowymi włoskami. Teoretycznie ma ułatwiać dostanie się do najtrudniej dostępnych włosków, ale praktycznie pomalowanie się tą maskarą to nie lada wyczyn! Serio, ten tusz to wynalazek dla osób bardzo wprawionych w tuszowaniu rzęs. Jeżeli już nauczycie się obchodzić z Telescopic'iem to go pokochacie. Niesamowicie wydłuża i pogrubia, zaryzykowałabym stwierdzenia, że rzęsy wyglądają jak sztuczne, w dobrym tego słowa znaczeniu. 
Cena: ok. 50zł
Ocena: 4/5      Okrągłej innowacji mówię tak :)



                            Złota piękność od L'oreal'a - Volume Million Lashes.
Co nam obiecują? długie, pogrubione, idealnie rozdzielone rzęsy
Jak to naprawdę wygląda? Ten tusz to zdecydowanie gratka dla kobiet, które lubią eleganckie opakowania ( do tej grupy nie należę ). Już sama nazwa sugeruje, że tusz powiększy ilość naszych rzęs. Rzeczywiście, maskara ładnie pogrubia, efekt wydłużenia jest bardzo delikatny. Dodatkowo, nie borykamy się z osypywaniem. Wadą tego skarbu jest  szybkie jego wysychanie, przez co starcza na krócej :(
Cena:  ok. 50zł
Ocena: 4/5    Francja, elegancja w postaci maskary.

       Kolejna testowana przeze mnie maskara, tym razem Maybelline the Colossal Express Volum'
Co nam obiecują? oczywiście pogrubienie
Jak to naprawdę wygląda? Jedna z lepszych maskar jakie używałam. Co najistotniejsze, pogrubia i nie jest to tandetny efekt. Szczoteczka fajnie rozdziela włoski. Jedyny minus - po kilku godzinach może się delikatnie osypywać. 
Cena: ok. 25zł
Ocena: 4/5


Mój obecny tusz do rzęs, ulubieniec Wizażanek - MaxFactor MasterpieceMax.
Co nam obiecują? wydłużenie, pogrubienie, spektakularne rozdzielenie
Jak to naprawdę wygląda? Rzęsy pomalowane tym tuszem serio wyglądają mega. Pięknie pogrubia i wydłuża. Dodatkowo, starcza na bardzo długo, mam go już około 3 miesięcy. Ten MaxFactor ma również zgrabną, dokładną szczoteczkę, z cienkimi,gumowymi włoskami. Co dla mnie ważne, nie skleja rzęs!
Cena: ok. 45zł
Ocena: 4,5/5    Jeden z moich faworytów.

Najlepszy tusz jaki kiedykolwiek miałam w rękach! L'oreal Voluminous Original.
Co nam obiecują? zwiększenie objętości rzęs
Jak to naprawdę wygląda? O tym tuszu mogę wypowiadać się w samych superlatywach. Niesamowicie pogrubia oraz wydłuża, co w sumie nie należy do jego zadań. To używając tej maskary słyszałam od dziewczyn, że moje rzęsy są długaśne i wyglądają jak firany. Wyglądają jak sztuczne! Tusz bardzo długo pozostaje świeży i nic nam się nie osypuje. Jedna z najprostszych maskar L'oreal'a , jednak pozostaje niezawodna. Jeżeli miałabym polecić Wam jedną maskarę to z pewnością byłaby to ta.
Cena: ok. 35zł
Ocena: 5/5    Żebym mogła to dałabym mu 6! :)

Dajcie znać czy takie recenzje są dla Was przydatne :)
Pozdrawiam serdecznie
Z

9 komentarzy:

  1. Najwspanialszy tusz na świecie wg. mnie to Max Factor False Lash Effect Fusion (ten fioletowy). Rzęsy są ładnie wydłużone i pogrubione, tusz się nie kruszy nawet jeżeli czasami po imprezie zapomina mi się go zmyć;)

    Ale następnym razem chyba pokuszę się o ten L'oreal Voluminous Original:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie najlepsza maskara to Bourjois Volume Clubbing(Tusz pogrubiający). Cena to ok. 50zl. Polecam. Aneta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki dziewczyny :) już tworzy się kolejka następnych tuszy do testowania :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zuza, a może tutorial z malowania rzęs, żeby nie wyszły takie jak na tym antyprzykładzie w poście? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. to chyba przydałoby się nagrać jakiś filmik, jak dorobię się porządnej kamery to to zrobię :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety jeśli mamy jakiś dobry tusz tusz danej firmy nie gwarantuje to, że wszystkie będą świetne.
    No i wszystko zależy od rodzaju rzęs już posiadanych.

    Ja np. nie znoszę 2000 calories od Max Factor - strasznie gęsty i szybko wysycha, po miesiącu posklejaną szczoteczą nie dało się w ogóle pomalować rzęs.

    Good job, Zuza ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. a może masz zdjęcie swoich rzęs "przed i po" wytuszowaniu L'oreal Voluminous Original? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Eνerything iѕ vегу оpen with а cleаг clarifiсаtіоn of the
    challеngeѕ. It wаs trulу informаtive.
    Υour site is еxtremelу hеlрful.
    Many thankѕ fοr shaгіng!

    Stoр bу my web site: one month loan
    My webpage > one month loan

    OdpowiedzUsuń