niedziela, 10 lutego 2013

Project : kołnierzyk

Przyszedł weekend, a z nim kolejny nudny dzień dlatego postanowiłam znaleźć sobie jakieś produktywne zajęcie. Od jakiegoś czasu po głowie chodził mi tzw. Peter Pan Collar, a że przyjemność taka w sklepach kosztuje od 50zł w górę to zaczęłam kombinować jakby tu zrobić go samemu. Jak każdy uzależniony od Facebook'a człowiek, wstawiłam zdjęcie mojej "roboty" i zostałam poproszona o podzielenie się tym, jak taki kołnierzyk wykonać.


Nasza lista zakupów: 
- kawałek filcu [2,50zł]

- koraliki,cyrkonie, ćwieki czy co tam sobie w głowie zaplanowałyśmy ( mi udało się zamówić połówki perełek na Amazon'ie - [koszt : do 20zł]


- klej do ozdób i cążki (lub zwykła pęseta) [10zł]


- wzornik kołnierza, który możemy pobrać tutaj 


-kawałek wstążki [1zł]


Kiedy mamy już wszystkie potrzebne nam rzeczy, możemy zabierać się do pracy. Pamiętajcie o cierpliwości, tylko ona Was ocali :D

1. Korzystając z szablonu, który pobrałyśmy i wydrukowałyśmy wycinamy jego filcowy odpowiednik.

2. Następnie, mając już jakiś plan na ułożenie ozdób nakładamy klej na materiał  (np. wykałaczką) i mocujemy pęsetą perły.

Fajnie jak uda Wam się zachować symetrię, to nie jest łatwe ale do zrobienia. 
Ot i cała filozofia. Gdy skończymy ozdabiać kołnierzyk, dajemy mu czas na wyschnięcie, najlepiej jakieś 12h. ( chociaż jeśli mamy dobry szybkoschnący klej to naszyjnik jest gotowy po kilku godzinach ). Na koniec, na czymś ten kołnierzyk musi się trzymać, szyję już mam, przydałaby się jakaś wstążka. Do końcówek, które celowo zostawiłam wolne na kilka cm doklejam od spodu satynową tasiemkę i znów czekam około 2 godzin. Po paru dobrych godzinach dzieło jest już skończone.


Kołnierzyk to super opcja do zwykłej, prostej bluzki. Dodaje szyku i elegancji ;) Teraz, jeżeli ktoś przeczytał uważnie to co wyżej napisałam i policzył sobie ile musieliśmy wydać na to cacko to puknie się w głowę i powie, że woli je sobie kupić w sklepie. ALE materiałów starczy Wam na conajmniej 4 takie naszyjniki (tak było w moim przypadku)! I znów jesteście do przodu z kasą :D Poza tym, jaka satysfakcja jak ktoś zapyta "Gdzie kupiłaś?" - "A nudziłam się i zrobiłam sama". 
Tak więc, jeżeli macie odrobinę wolnego czasu i chęci, a co ważniejsze, jeżeli taka ręcznie robiona biżu przypadła Wam do gustu to polecam ;) 
Tymczasem pędzę olejować moje włosy.
Pozdrawiam.


3 komentarze: