czwartek, 6 czerwca 2013

Ulubieńcy maja 2013

Obijam się - wiem. Ale w całym tym szaleństwie jest pora na rzeczy ważne i ważniejsze. W chwili obecnej, cały mój czas pochłania sesja, na szczęście już niedługo. Doszłam do wniosku, że dla odstresowania i przede wszystkim dla Was, coś tu dzisiaj nasmaruję. Czas na ulubieńców maja 2013.


Płyn micelarny Tołpy 
Dorwałam go na przecenie w Hebe, 10,99zł za średnią 200ml butelkę. Przyznaję, nigdy wcześniej nie używałam micelara i cieszę się, że spróbowałam. Strzał w dziesiątkę! Twarz zmywam chusteczkami do demakijażu, ale te nie zmywają dokładnie całego makijażu. I tu idealnie sprawdza się to cudo, pięknie wszystko myje. Radzi sobie z najcięższą "tapetą". :)  
Moja ocena: 10/10 

NYX Jumbo Eyeshadow Pencil, kolor Milk
O kredkach NYX'a było ostatnio głośno, a że po drodze były moje urodziny to w ręce wpadło mi kilka perełek. Ponieważ na co dzień maluję się jasnymi cieniami, zdecydowałam się na kolor biały czyli w gamie NYX'a - Milk. Ale jak to działa? Kredka śmiało może zastępować bazę pod cienie (te jasne), przedłuża ich trwałość i super je podkreśla. Dodatkowo, jeżeli chcecie żeby oczy wyglądały na bardziej wypoczęte niż są, co w czasie sesji sprawdza się idealnie..., to polecam użycie tej białej kredki na linii wodnej ;) 
Fajna jakość w przyzwoitej cenie, 19zł, a kredka jest serio jumbo, więc na pewno wystarczy na długo. Malutki minus za to, że w wysokich temperaturach ma tendencje do rolowania się w załamaniach powieki.
Moja ocena:  8/10

NYX Soft Matte Lip Cream, kolor Monte Carlo
Kojarzycie reklamę Reserved z Carą Delevingne (klik)? Dałabym się pokroić za te jej piękne, krwistoczerwone, matowe usta! Chodziłam, szukałam, ale jedyne co zaoferowała mi pani z Douglas'a to matowa pomadka z NARSa- uwaga, za jedyne 200zł :D No tak... Skuliłam uszy i kontynuowałam poszukiwania. Po paru tygodniach, w końcu. Całkiem przypadkiem trafiłam w sklepie NYX'a na to maleństwo. Niesamowity matowy czerwony kolor, a w dodatku za jedyne 30zł! Chyba nie miałam lepszego produktu do ust. Jest hiper trwała - mogę w niej pić, jeść i nic się nie zmywa. Moim skromnym zdaniem - MUST HAVE. Gama kolorów jest dość bogata, więc już się zastanawiam nad kolejną pomadką.
Nie polecam dziewczynom, które mają wieczny problem z suchymi ustami, ten kosmetyk podkreśla wszystkie skórki. 
Moja ocena: 10/10!

Puder transparentny, matujący Kryolan
 Ten kosmetyk to ratunek dla dziewczyn ze świecącą się, tłustą cerą. Szczególnie w upalne dni, bo teoretycznie powinno być gorąco i nawet przez jakiś czas było, ale... Puder ma biały kolor, ale po nałożeniu staje się przezroczysty, więc bez obaw. Daje piękne jedwabiste wykończenie, nie zapycha i idealnie "gruntuje" ( Boże, czuję jakbym pisała instrukcję szpachlowania ścian ) cały makijaż twarzy, przedłuża jego trwałość - dlatego powinno się po niego sięgać, wykonując makijaż na wesela, imprezy kiedy produkcja sebum jest zwiększona. Minusem jest cena 55zł , chociaż przy tak dużym opakowaniu, można sobie wybaczyć taki wydatek raz na pół roku.
Moja ocena: 9/10   

Matowy eyeliner w żelu Inglota
Długo stroniłam od eyelinerów w słoiczku, ale tylko krowa nie zmienia zdania. Poprzednie eyelinery mają godnego, jeszcze lepszego następcę. Fakt, wymaga wielkiej precyzji, więc pierwszy raz byłam mocno poirytowana, ale jego trwałość - wow. Po 2 minutach wysycha i nie ma mowy o żadnych poprawkach, ale nic się nam przez cały dzień nie rozmazuje. Nie ma szans... Dobrze jest go zmywać płynem do makijażu wodoodpornego, wtedy nie narażacie oka na nieprzyjemne tarcie. Czuję, że ten eyeliner wystarczy mi na bardzo długo przy codziennej aplikacji, a cena? 30zł. 
Moja ocena: 10/10

Uwielbiam maj! Kwitną bzy, a to znak, że zaraz urodziny. W tym roku dostałam najlepszy prezent na świecie - Beyonce na Orange Warsaw Festival. Prawdziwa uczta dla duszy każdego jej fana. Głos, który wywołuje gęsią skórkę, show jakiego moje oczy jeszcze nie widziały... 50 tysięcy osób śpiewających Crazy in love. Masakra!




Do usłyszenia w weekend!
Z


wtorek, 21 maja 2013

Rozdanie Carmex'ów + Jungle Fever Make-up Tutorial


+27 na naszych termometrach, taką pogodę uwielbiam i w takiej najlepiej funkcjonuje. Jak tylko znajdę chwilę wolnego czasu, pakuję manatki i lecę na Moczydło. I właśnie kolory, które można obserwować, leżąc sobie na zielonej trawce i głowiąc się nad kształtem chmury nad głową, zainspirował mnie do dzisiejszego makijażu. Idealny make-up dla wszystkich, które nie boją się kolorów.






Cień numer 5 nakładamy w załamanie powieki jak wyżej i blendujemy do góry. To sprawia, że nasze oko "nabiera" kształtu i stwarza nam bazę do dalszej zabawy z cieniami.


 Na całą powiekę, do cienia, którym przed chwilą narysowałyśmy granicę, nakładamy zielony opalizujący cień numer 4.


Żeby spojrzenie nabrało głębi musimy sobie trochę pomóc. Cieniem nr 6, rysujemy kształt jak wyżej i rozcieramy do góry.


Cieniem numer 2 rysujemy kreskę na dolnej powiece.


Opalizującym cieniem numer 3 rozcieramy delikatnie matowy odpowiednik.( nr 2 )

Żeby "podbić" moc cienia numer 1, nakładamy w kącik oka białą kredkę. (NYX kolor Milk)


W załamanie powieki nakładamy odrobinę cienia nr 6, żeby jeszcze mocniej zaznaczyć oko. Blendujemy.



I gotowe!

Na taki upał za oknem idealnie sprawdzi się Miętowy Carmex, który odświeży, nawilży i ukoi nasze usta, które wbrew pozorom potrzebują ochrony przed mocnymi promieniami słonecznymi. Ten balsam zawiera filtr przeciwsłoneczny SPF 15, więc dobrze jest takie cudo w swojej torebce mieć ;) A ja osobiście uwielbiam uczucie chłodzenia, które zapewnia nam mięta :)



.... i zgodnie z obietnicą zaczynamy rozdanie Carmex'owych balsamów.



Jedyne co musicie zrobić:
- lubić fanpage mojego bloga (link)
- lubić fanpage Carmex'a (link)
- przesłać całuśne zdjęcie z Carmex'em na ustach na maila : ( dlaczego? wszystkie zdjęcia stworzą grafikę-kolaż, która zostanie opublikowana na stronie Carmex'a )
lamakeupebella@gmail.com 

np. 
 :)

Rozdanie trwa do 31 maja! 
Zwycięzca zostanie wyłoniony losowo.




fot. Kinga Tarnacka

poniedziałek, 20 maja 2013

Fotorelacja z pokazu "Rentgen" Macieja Zienia


FOTORELACJA Z POKAZU ZIENIA:












Pokaz bardzo mi się podobał. Oprawa graficzna i muzyka - bomba! Na wybiegu królował kolor granatowy,   czarny, biel i czerwienie. Jak zwykle, kreacje zwiewne i stroje pięknie podkreślające kobiecą sylwetkę. Kolekcja bardzo trafiona :) 
Lepsze niż moje :)  zdjęcia z wybiegu do obejrzenia tutaj.
Video relacja : klik ( oczko kamery przyłapało mnie na robieniu zdjęć ...)

Zakatowałam Was dzisiaj ilością zdjęć, przepraszam :) 
Do usłyszenia wkrótce!

niedziela, 12 maja 2013

Tutorial: Makijaż dzienny dla blondynek... i nie tylko


Maj... Za oknem kwitną bzy, no pięknie. Pierwsze sesje opalania na balkonie już na moim koncie. Tęskniłam za tym zapachem melaniny :D Wracam dzisiaj do Was z tutorialem na makijaż dzienny, który będzie idealny zwłaszcza dla blondynek, u których ciemne make-up'y wyglądają w świetle dziennym za ciężko. Nie znaczy to, że brunetki i szatynki mają sobie dzisiejszy tutorial darować, bo użyte kolory są bardzo uniwersalne ;)




1. Powiekę pokrywamy jak wyżej białą kredką. Ma to na celu stworzenie solidnej bazy pod jasne cienie. Kredkę delikatnie rozcieramy. ( NYX Jumbo Eye Pencil w kolorze Milk ) 


2. W załamanie powieki kładziemy matowy cień w kolorze delikatnego cappucino. U mnie z braku laku zastąpiony takim oto cieniem, który został totalnie zmaltretowany, co widać na załączonym obrazku.(paleta Sephory)




3. Pomarańczowym matowym cieniem dochodzimy do źrenicy i załamania powieki. Blendujemy w górę.



4. Wewnętrzną stronę do źrenicy malujemy opalizującym cieniem w kolorze starego złota.


5. Aby rzęsy wydawały się gęstsze, prowadzimy brązową kreskę (używamy zwykłego matowego cienia w kolorze czekolady) wzdłuż linii rzęs. Dlaczego brązowa? Bo u blondynek z jasną karnacją, czarna kreska może dawać efekt lekko przerysowany.


6. Tuszujemy rzęsy i off we go ;) Poniżej wersja z kreską eyeliner'ową ( mój tutorial na YT ), z i bez ogonka oraz z przyklejonymi połówkami rzęs.





Makijaż pięknie wygląda w słońcu. 

Na koniec już tylko nawilżamy usta i gotowe! Wiecie, że zostałam ambasadorką Carmexa. Dzięki temu, miałam przyjemność wypróbowania ich wszystkich produktów, ale moje serce totalnie skradło to cudo:


Carmex Moisture Plus Pink. Nie dość, że świetnie nawilża to dodatkowo zostawia piękny różowy, satynowy połysk na ustach. Uważam, że może śmiało konkurować z jego dużo droższym "kolegą", którego działanie ma być nieco inne, ale u mnie efekt końcowy jest niemal identyczny - O glow Smashbox'a. Różnica w cenie kolosalna: Carmex 16,49zł, Smashbox: 120zł. Po co przepłacać ;) ?

Już za kilka dni ogłoszę kolejne rozdanie na moim blogu, w którym do zgarnięcia będą właśnie produkty Carmex.


oraz kolejny tutorial na makijaż, tym razem coś mocniejszego, z pazurem, pięknie podkreślającego zieloną tęczówkę ;)